Czerwony (Główny) Szlak Puszczy Kampinoskiej.

Czerwony (Główny) Szlak Puszczy Kampinoskiej.

Od czasu kiedy wszechobecny jest COVID19 bieganie stało się utrudnione. Odwołane zawody, limity miejsc i obawa przed zakażeniem spowodowała, że trzeba sobie jakoś (znaczy inaczej) radzić. Oczywiście biegi treningowe na dystansach do 20km to nie problem, ale już coś dłuższego: maraton czy więcej – nie jest taką prostą sprawą. I to nie z uwagi na dystans i brak motywacji, tylko… po prostu trasę. Szczerze, bieganie po tych samych osiedlowych ścieżkach dłużej niż godzinę budzi we mnie odruch wymiotny. Wolę stanąć na bieżne mechaniczną, wybrać sobie trasę (wirtualną) lub zaplanować akcenty niż „klepać” kilometry po chodnikach Stolicy. Taki to już los mieszkańców Warszawy. Oczywiście jest parę miejsc, kilka parków czy brzeg Wisły ale to także bieganie na max 1h – max 2h.

Na całe szczęście mamy Puszczę Kampinoską.  Jest to obszar 270 km kwadratowych lasów. Cały teren puszczy oczywiście jest większy bo zajmuje ok 670 km kwadratowych. Jednym słowem: jest gdzie biegać. Ba… nawet można sobie urządzić niezłe ultra.

Na pomysł z kampinoskim ultra wpadłem podczas kolejnej eksploracji Kampinosu. Dla ułatwienia nawigacji oraz z uwagi na fakt iż nie byłem jedynym, który wpadł na taki pomysł wybrałem Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej oznaczony kolorem czerwonym. Pomyślałem, że jak ktoś już biegł – to fajnie z nim wirtualnie pokonkurowaćJ Szlak ma swój początek w Dziekanowie Leśnym a koniec w Brochowie. Łącznie około 57km czyli całkiem fajne ultra. Szlak wiedzie ze wschodu na zachód przechodząc przez większość rezerwatów ścisłych Puszczy Kampinoskiej.

Dobrym miejscem na start jest parking znajdujący się ok 300m przed samym początkiem szlaku. Szklak czerwony wraz z Zielonym oraz ścieżką dydaktyczną „Do Starego Dębu” rozpoczynają się razem pod bramą Szpitala w Dziekanowie Leśnym.

Tutaj kierunkowskaz pokazuje, że do punktu dzielącego puszczę na wschodnią i zachodnia – Roztoka mamy 20,3km. Początkowo biegniemy „autostradą” leśną by po chwili pożegnać szlak zielony i pobiec dalej podziwiając, z lewej strony mokradła ścisłego rezerwatu „Sieraków”. Mijamy „Mogilny Mostek” i kierujmy się w kierunku cmentarza wojskowego w Palmirach.  Po drodze do Palmir pokonamy kilka pagórków (jak na Kampinos – gór). Biegnąc „Sejmikową Drogą” dotrzemy do „Długiego Bagna”. Jest to charakterystyczne mokradło (będziemy go mijać po prawej stronie). Po minięciu Cmentarza w Palmirach biegniemy brukowaną drogą do miejsca gdzie jest także dość górzyście. Ćwikowa Góra w okolicach Karczmiska pokazuje stare bunkry wojskowe. Od tego momentu mamy kolejną „autostradę” – praktycznie do samej Roztoki. Biegniemy „Warszawską Drogą do kolejnego cmentarza. Jest to Cmentarz Partyzancki z 1944r, który na pewno zobaczymy, gdyż usytuowany jest na delikatnym wzgórzu gdzie łączymy się (tylko na chwilkę) z Żółtym Szklakiem Powstańców Warszawskich. Zostało nam 5km do Roztoki. Znów przecinamy żółty szlak a w Roztoce przebiegamy na drugą stronę drogi krajowej 579 (łączącej Leszno z Nowym Dworem  Mazowieckim). W tym momencie żegnamy już wschodni Kampinos i wbiegamy w zachodni. Na chwilę witamy się z Zielonym Szlakiem, ale po nie całym kilometrze odbijamy pod górę w lewo. Zachodni Kampinos jest bardziej dziki, mniej uczęszczany. Biegniemy przez obszar „Duża Góra”. Jest tam kilka fajnych zbiegów i podbiegów. To oznacza, że zbliżamy się do obszaru „Karpat”. Tak, tutaj jest górzyście. Biegniemy piękną ścieżką, która się unosi i popada. Tak dobiegamy do „Zamczyska”. Nie widzimy bazy treningów straży pożarnej – szlak biegnie w odległości ok 400m od bazy. Właśnie przy „Zamczysku” zmieniamy kierunek naszego biegu i kierujemy się na północ. Po dotarciu do miejscowości Górki zaczyna się asfaltowy kawałek, który musimy pokonać aby przedostać się do północnej części puszczy. Mamy przed sobą kilka wiejskich szutrów ale już od Posady Cisowe – zaczyna się znów las (i, co ważne cień). Cisowe to 35km trasy, co oznacza, że zbliżamy się do ostatniej dwudziestki. Wbiegamy na drogę okalającą obszar ochrony ścisłej „Krzywa Góra”. Po trasie warto obejrzeć Dąb Kobendrzy (dąb szypułkowy prawie 6m obwodu i 27m wysokości). Naprawdę pokaźne drzewo, które stoi przy samym szlaku, więc nie sposób go nie dostrzec.

Dalej biegniemy na zachód, mijamy odbicie za żółty szlak „Borowy” gdzie możemy poczuć dzikość puszczy. Następny rezerwat ścisły „Czerwińskie Góry” znów przywita nas pagórkami. Tak docieramy do Góry Kapturowej przy samych Famułkach Królewskich.  Pozostały nam ostatnie 4 km lasu a później 6km dobieg do Brochowa. W miejscowości Wilcze Tułowskie wbiegamy na asfalt. Po drodze mamy jeszcze jeden zacieniony kawałek. Borek Tułowicki i Osada Puszczańska PTTK. Musicie tu wypatrywać szlaku zaraz przy ogrodzeniu osady. Ścieżka jest dość zarośnięta ale widoczna. Gdy opuścimy borek mamy przed sobą 2 opcje. Nie wiem która jest oficjalna. Na mapie szlak prowadzi od zachodniej strony pola Bitwy Nad Bzurą, jednakże szlak tam jest trudny do ogarnięcia, Trzeba po prostu biec na track’iem (na zegarku) bo będziemy biec m.innymi po polu kukurydzy, bez żadnej widocznej ścieżki. Myślę, że dobrą opcją jest (nie kombonowanie) tym bardziej, że to już 54km biegu i pobiegnięcie do Brochowa asfaltem. Mamy wówczas 2 zakręty (lewo i prawo) i jesteśmy na „mecie” tzn: pod Kościołem św. Rocha i Jana Chrzciciela.

 

A na koniec kilka hint’ów dla osób, które także zechcą pobiegać po Kampinosie i zaliczyć całość Czerwonego Szlaku Kampinoskiego.

 

  1. Całość to prawie 57km i pokonanie szlaku zajęło mi 5h30min (bez pośpiechu, ze zwiedzaniem, fotografowaniem etc..),
  2. Po drodze nie ma sklepów i źródełek więc trochę jedzenia i wodę trzeba mieć ze sobą,
  3. Mnie wystarczyło 2,5 l wody (2l w plecaku) i 0,5l wody w ręku na starcie. Było ok 28st.C i dość parno,
  4. Jedzenie – wedle uznania. Ja miałem 5 żeli z czego pochłonąłem 3,
  5. Komary, muchy i inne dziadostwa latające. Ja zawsze mam z tym dziadostwem problem, więc polecam środek, który zawiera DEET. Bez niego by mnie zjadły, a o jakimkolwiek zatrzymaniu się nie byłoby mowy. Użycie raz na pół godziny ratowało sytuacje,
  6. Transport na start i na metę. Wedle pomysłu. Mnie z Brochowa odebrała Sylwia,
  7. Ubiór – uzależniony od warunków, ja miałem w plecaku kurtkę deszczową, ale nie użyłem.

 

Thats all… oczywiście polecam 🙂

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Andrzej pisze:

    Jak zwykle relacja super👏💪🍻

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *